Rekrutacja
Zarejestruj się elektronicznie
Pobierz dokumenty przyjęcia na studia

 


Logowanie

logo

 


 


KOMPLEKSOWA OFERTA EDUKACYJNA

pobierz ofertę

Uwaga, otwiera nowe okno. Email

Seniorzy z ADHD

Grupa studentów-seniorów z Uniwersytetu Medycznego Trzeciego wieku zwiedzała elektrownia wodna firmy "Mewat" oraz jaz walcowy  przy torze regatowym.
Pierwszą, niewielką elektrownię wodną w Brdyujściu wybudowano w latach 1903-1906. Powstała przy istniejącym już jazie Czersko Polskie. Służyła spiętrzeniu wód  Brdy i  produkowała energię  elektryczną. Prąd służył do oświetlenia budynku technicznego i do obsługi jazu oraz śluz. W takim układzie elektrownia pracowała do 1965 r.
- W 1985 r. obiekt przebudowała i uruchomiła ponownie spółka "Mewat".  Elektrownia  obok wytwarzania energii oczyszcza również mechanicznie wody wpływające z Brdy do Wisły. Przed wlotami do turbin działa system krat i czyszczarek mechanicznych. Poza tym na nasza rola polega utrzymywaniu stałego poziomu wody w Brdzie. Ochraniamy  przy okazji zabytkowy jaz walcowy- informuje inżynier Piotr Molenda, kierownik elektrowni.
-  Rodzina uważa, że po przejściu na emeryturę odezwało się we mnie ADHD. Nie mogę spokojnie usiedzieć na miejscu. Co tydzień staram się poznawać jakieś ciekawe zakamarki naszego  miasta.  Wycieczka do jazu  i elektrowni w Czersku Polskim była dla mnie szczególnie interesująca. Całe życie przepracowałem w styczności z prądem elektrycznym. Nie mogłem wyjść z podziwu, że generatory wyprodukowane w latach dwudziestych minionego wieku, pracują do dnia dzisiejszego. Działający jaz walcowy, to jedyna tego typu budowla na świecie. Budowniczowie tej konstrukcji zasługują na wielkie uznanie – mówi z pasją  student-senior, Andrzej Bohatyrewicz.


Z  wizytą w Samociążku

Wycieczkę  śladami  polskiej energetyki na Pomorzu studenci-seniorzy rozpoczęli od  zwiedzania elektrowni  wodnej Koronowo.

- Podróż z Bydgoszczy do Samociążka trwała niecałą godzinę.   Zaraz po wyjściu z autobusu,  na placu przed elektrownią,  zrobiliśmy sobie  grupowe zdjęcie.  Już sam widok potężnych rur dostarczających wodę do turbin  zrobił na mnie duże wrażenie. Po wejściu do hali maszyn pracownik  firmy zapoznał nas  z  systemem pracy elektrowni wodnych. Pomimo,  że jestem kobietą,  z zaciekawieniem  chłonęłam pojęcia z dziedziny techniki,  jakie  przekazywał  nam przewodnik   Najbardziej bałam się podejść  do szybu remontowanej turbiny.  Od podłogi hali do  dna elektrowni było  kilkadziesiąt metrów otchłani – mówi z przejęciem Jadwiga Obrzeźgiewicz.

-  Z wykształcenie jestem energetykiem. Wycieczka do  jednej z największych polskich elektrowni wodnych była  dla mnie bardzo pouczająca.  Dawniej system sterowania turbinami zajmował sporych rozmiarów konsolę.  Znajdowała się na niej duża ilość zegarów i pokręteł. Dziś   technik obsługujący nastawnie, steruje pracą generatorów z przenośnego laptopa. Interesował mnie  również czas w jakim turbiny osiągają pełna moc. Okazało się w tej dziedzinie  elektrownia wodna jest bezkonkurencyjna! Prąd  do sieci może dostarczyć  już w kilka minut, po uruchomieniu generatorów –  dzieli się swoimi wrażeniami Maciej Banasiak.


Muzeum Werbistów w Laskowicach

Ostatnim punktem wycieczki  studentów –seniorów  było odwiedzenie  Muzeum Księży  Werbistów w Laskowicach.

- Wielu z uczestników naszej wycieczki przyznało, że było w tym muzeum po raz pierwszy w życiu.  Po dniu pełnym emocji mogliśmy się zrelaksować w murach klasztornych.  Pobyt u Werbistów rozpoczęliśmy od chwili zadumy w kaplicy klasztornej.  Potem obejrzeliśmy projekcję  filmu  o pracy misjonarzy w Brazylii.  Najciekawsza  była jednak ekspozycja muzealna. Mogliśmy  w nastrojowo oświetlonych salkach  zobaczyć  etnograficzne pamiątki.  Pozyskali je misjonarzom pracujący na misjach rozrzuconych po całym świecie –  dzieli się swoimi wrażeniami  Ola Przekwasińska.

- Nasza przewodniczka z pasja opowiadała  o historii eksponatów  pochodzących  z Chin, Japonii, Indii, Indonezji, Papui Nowej Gwinei, krajów Afryki i Ameryki Łacińskiej. Mnie najbardziej zafascynowała opowieść o zwyczajach dzikich plemion murzyńskich.  Ciekawe są również obrzędy Indian Ameryki Południowej - uzupełnia wypowiedź  koleżanki

- Mnie najbardziej zainteresował  kącik fotograficzny.  Fotografią interesuję się od dziecka. Sprzęt tu zgromadzony   przypomniał mi lata mojej młodości.  Kamery ,aparaty fotograficzne i  urządzenia nagłaśniające  używane  misjonarze  mógłby dziś stanowić ozdobę niejednego muzeum techniki. Po dniu  pełnym wrażeń bardzo smakowała  mi kawa wypita w stylowej chińskiej herbaciarni – opowiada  o swoich wrażeniach  Czesiu Hoppe.

 

Bydgoscy seniorzy podbijają Brukselę

Na zaproszenie europosła Janusza Zemke, połączone siły bydgoskich seniorów gościły w siedzibie Europarlamentu w Brukseli. W wycieczce wzięli udział reprezentanci Uniwersytetu Medycznego Trzeciego Wieku i Kazimierzowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku z Bydgoszczy. Cztery panie reprezentowały UTW działający przy NOK w Nakle.


- Naszym przewodnikiem po monumentalnych gmachach Parlamentu Europejskiego był europoseł Janusz Zemke. Dzięki jego uprzejmości mieliśmy niepowtarzalną możliwość zobaczenia jak wyglądają od środka brukselskie sale obrad. Znaliśmy je do tej pory jedynie z przekazów TV. Po spacerze wokół unijnych gmachów i wykładzie na temat roli i zadań PE, gospodarz spotkania zaprosił seniorów na swój koszt na wspaniały obiad. Posiłek spożyliśmy w restauracji przeznaczonej dla gości Parlamentu. Na zakończenie trwającego kilka godzin spotkania, Janusz Zemke pozował do wspólnych fotografii. Męczący dzień zakończyliśmy zwiedzaniem Muzeum Broni i oglądaniem nocnej iluminacji Atomium - dzieli się swoimi wrażeniami Danuta Chiberska z UMTW.

- Drugi dzień wycieczki rozpoczęliśmy od zwiedzania Atomium. Ukoronowaniem wyprawy do tego znanego na całym świecie symbolu Brukseli, było oglądanie panoramy miasta z  najwyższej kuli modelu atomu. Kolejnym punktem programu było zwiedzanie Mini Europy. Na przestrzeni kilku hektarów odtworzono w miniaturze najbardziej charakterystyczne budowle Starego Kontynentu. Dzień zakończyliśmy spacerem po Starówce. Naszą przewodniczką była sympatyczna Polka, Maria Kozińska, mieszkająca w Belgii od ponad 30 lat. Pokazała nam najciekawsze zabytki miasta. Mieliśmy  okazję zobaczyć osławione figurki siusiającego chłopca i dziewczynki, gmachy sądów, kościoły i urokliwe uliczki Starego Miasta. Wycieczkę zakończyliśmy obiadem w orientalnej restauracji- mówi z przejęciem Barbara Bonk, studentka-seniorka z KUTW.

- Najbardziej zaimponowało nam uznanie z jakim spotkaliśmy się ze strony przedstawicieli Biura Turystycznego "Żak". Pilotka, Izolda Koprowska, podziwiała nasze zdyscyplinowanie oraz świetną kondycję fizyczną. W drodze powrotnej był czas na wymianę doświadczeń pomiędzy seniorami z różnych uniwersytetów trzeciego wieku. Wszyscy  wróciliśmy do domów pełni niezapomnianych wrażeń  - podsumowuje wyprawę pomysłodawczyni  wyjazdu do Brukseli, Bożena Sałacińska z KUTW.